Dzisiaj uświadomiłam sobie, że jeszcze w tym roku nie jadłam truskawek więc kupiłam sobie pół arbuza...
Dzisiaj byłam na malutkich zakupach i kupiłam sobie bluzkę na koniec roku: biała z czarnym kołnierzykiem- mega klasyczna więc później nie będzie problemu z założeniem jej na mniej oficjalne okazje.
Popołudniu robiłam sesję i nawet nie wiecie jak bardzo chcę ją wam pokazać...problem w tym, że mój kabel od laptopa i adapter przestały działać...w tym samym momencie. Ale postaram się dodać je jak najszybciej.
Później przypomniałam sobie, że muszę pomyśleć o bilecie na koncert bo to już za 20 dni. Wchodzę na eventim a tam biletów już nie ma. A to była moja ostatnia deska ratunku bo w empiku już nie ma a do klubu jest mi bardzo nie po drodze. Ewentualnie mogę kupić bilet w dzień koncertu ale to wydaje mi się mało inteligentne i rozsądne- chyba rozpierdolę klub jeśli ich nie będzie no ale cóż muszę jakoś kombinować bo bardzo mi na tym zależy bo wiem, że będzie epicko tak samo jak w rotundzie pod koniec lutego a nawet lepiej choć nie mam szans stać tak blisko sceny <drugi rząd> bo muszę iść na jeba*e zakończenie roku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz